czwartek, 6 lutego 2014

Obywatelki i Obywatele!

Na prośbę paru osób jestem skłonna ulec i zgodzić się by postacie nie musiały być baśniowe (Ale fajnie by było). Rozumiem, że nie ma wiele baśni o chłopakach więc zgadzam się :) . Ale naprawdę proszę abyście nie korzystali z tej opcji zbyt często.

wtorek, 4 lutego 2014

Iza- ucieczka

Nie mogłam w to uwierzyć rozpłakałam się jak dziecko... A Ariel zachowywała się okropnie jej mama umarła a ona co? wkurzyłam się bardzo 
-Jeżeli wydaje ci się to taką błahą sprawą i mówisz o tym tak lekko to po co w ogóle mówisz to była twoja mama nie sądzisz że... a zresztą po co ja strzępie sobie język !!!-niemal wykrzyczałam miałam dosyć w moich oczach znów pojawiły się łzy 
- Spoko wyluzuj -dziewczyna coraz bardziej mnie drażniła wstałam otworzyłam okno na cało szerokość i zmieniając się w orła wyleciałam z mieszkania razem z Meridianem leciałam do dworku i również.. myślałam nad tym wszystkim..
hmmm.... Na początku to właśnie Festus wydała mi się tak dziwnie do nas  nastawiona a teraz.. jej głos był taki taki kojący a Al zachował się jak nie facet bo przecież wstyd się przyznać ale tak na poważnie nigdy nie miałam bestii znaczy no..yyy...chłopaka zawsze uważałam że każdy mnie zrani a tu proszę to dzięki temu że Al gładził moje ramie lekko mnie tuląc przestałam płakać... Maeridian przerwał nawał mych myśli byliśmy na miejscu gdyby nie to że zaszczekał przegapiła bym dom :) wleciałam do domu przez okno na poddaszu- zawsze mam je otwarte usłyszałam coś postawiłam kosz i powiedziałam że Meridian ma być cicho wyleciałam cicho z powrotem krzyknęłam -HEJ!!- i z mojego domu z ganku wybiegł jakiś facet nie, nie to był facet z domu Mati chciałam go gonić ale wsiadł do auta  czymś mnie walnął chyba kamieniem zleciałam na ziemi nic się na szczęście nie stał o z domu nic nie zniknęło co on tam robił no właśnie to pytanie cały czas mnie męczyło gdy nagle ktoś zapukał nie wierzyłam to była...
TO BYŁA FESTUS !!!

Ariel- o sobie

- No dobra zakończcie już te rozżalania się - powiedziałam twardo.
- A ty Ariel? - Festus spojrzała na mnie pytająco - Mów.
- Mnie w to nie wrobicie. O nie.
Wszyscy spojrzeli po mnie ciekawsko. Czułam, że zaraz się załamię. Czemu mam opowiadać historię swojego życia.
- Skoro chcesz byśmy ci pomogli - zaczęła Matylda.
- Chcę, ale nie chce opowiadać historii swojego życia, a takie - prześladuje mnie wiedźma, wam nie wystarczy, przecież widzę.
- Nie wymyślaj tylko mów - spuentował Al.
Westchnęłam ciężko i przeczesałam palcami włosy. Już miałam sięgnąć do torebki po widelec i uspokoić się kręcąc na nim czerwone włosy, ale zrezygnowałam. Nie przy nich. Sebastian kręcił się niespokojnie.
- Od czego mam zacząć? Może tak. Jestem Ariel Lily Rose Bizarre, najmłodsza z sióstr Bizarre. Urodziłam się na Karaibach i to je uważam za dom, chodź mieszkam w Londynie. Ojciec jest właścicielem wielu Aquaparków na całym świecie i wielu bardzo dobrych wytwórni muzycznych. Ja jestem nauczycielką pływania i początkującą piosenkarką. To tyle z historii. Urszula, czyli ta wiedźma, interesowała się moim ojcem od dawna, w każdym razie tak mi mówił. Próbowała przejąć firmę. Dopiero mnie musiała uznać za szansę, albo coś innego, nie wiem. W każdym razie zaczęła mnie szpiegować za pomocą dwóch tajemniczych gości, którzy.... świeca co jakiś czas - zgromadzeni wybałuszyli oczy - Ja uważam ich za węgorze. Jej oczy. Ona sama jest ośmiornicą. Widziałam kiedyś jej odbicie w lustrze - potarłam swoje ramiona, nagle zrobiło mi się strasznie zimno, tylko mamie opowiadałam to tak szczegółowo - Do tego wszystkiego, w sensie oprócz tej złej strony, mam niesamowite zdolności. W wodzie przemieniam się wręcz w syrenę. Nogi mi zielenieją, na szyi wyrastają skrzela i oddycham, mówię oraz śpiewam pod wodą. Rozumiem wszystkie morskie zwierzęta i panuje nad samą wodą - mówiąc to ścisnęłam dłoń, a napoje na stoliku zamarzły, zimno mi - Przepraszam - rozluźniłam dłoń, a picie od razu odmarzło - Zobaczyłam w Internecie tą rozmowę... I stwierdzam, że tu przyjadę. Byłam akurat na wyjeździe we Włoszech. Mama się zgodziła i przybyliśmy.
- To nie zadzwonisz do niej żeby powiedzieć, że zostajesz na noc? - spytała prędko Matylda, jakby podejrzewała mnie, że ją oszukałam.
- Nie muszę.
- Jak to? - spytała Kinat, która niedawno przybyła.
Iza ocierała ostatnie łzy, a Al pocierał jej ramię na pocieszenie.
- O cholera, czego chcecie?! Nie tylko wam rodzina umiera, helou. Przyjechałyśmy wczoraj, miała pecha. Nie trzeba było iść na te pieprzone zakupy. Sama chciała na nie iść. Wystarczy?
- I ty możesz tak o niej mówić? Nawet gdy nie żyje? I to od wczoraj! - wykrzyczała zdumiona Iza.
- Wybacz złotko, nie jestem typem, który łatwo się rozkleja - a na pewno nie przy ludziach, pomyślałam.
- Miałaś być miła! - skarcił mnie Sebastian.
- Jestem wystarczająco - syknęłam do niego.
 
 
 
I proszę niech nikt nie pisze, że było po niej widać, że w środku rozpacza, bo chodzi o to że NIE WIDAĆ. Oki? Bo ja nie zdzierżę jak ktoś tak napisze XP

poniedziałek, 3 lutego 2014

Jubileusz!

Stuknęło nam 500 wejść :). Oby do 1000. Dziękuję, że Wy drodzy czytelnicy czytacie nasze opowiadania a Wy moi baśniowi ludzie piszecie je i jesteście co do mnie cierpliwi ;*

Festus- o sobie

Iza się rozpłakała. Ariel tylko przewróciła oczami, Ali próbował dziewczynę pocieszyć. Ja spróbowałam spojrzeć trzeźwo na jej historię. 
- Izuś, a gdzie twoja bestia? 
- Moje co? - zapytała zaskoczona. 
- No bestia, twój ukochany - dziewczyna tylko dalej płakała. Pokręciłam głową. - Wiesz, moja matka wysłała mnie do szkoły wojskowej, gdy miałam 12 lat. Nie możesz być w aż tak złej sytuacji. - wszyscy spojrzeli na mnie zaciekawieni. - Naprawdę chcecie tego słuchać? 
- Pewnie -  stwierdziła Matylda. - Twoja kolej. 
- Szybko musiałam zacząć sama się utrzymywać. Znalazłam pracę, całkiem niezłą, poszłam na studia. 
- Gdzie studiujesz? - Ariel wyraźnie to interesowało. 
- W Toruniu, fizykę jądrową- uśmiechnęłam się. 
- Ładne miasto - odpowiedziała z akcentem. - To co w takim razie robisz w stolicy? 
- Szef załatwił mi wymianę. 
- Fizyka! Ja tego nigdy nie rozumiałem! - podsumował Ali. Wybuchnęliśmy śmiechem. 
Coraz lepiej czułam się w ich towarzystwie. 
- Wiecie co? Ja chyba jednak zostanę na dłużej - powiedziałam, a Matylda aż odetchnęła z ulgą. 

Izka- Przyjście Kinnat

Kiedy Al opowiadał swoją historie dopiero dotarło do mnie to co powiedziała Mati przyjdzie donas jeszcze jedna dziewczyna ciekawe jaka ona bedzie z natury jestem pesymistką ale nie spodziewałam się ze moje pesymistyczne można y powiedzieć wizje  się tak szybko ziszczą bo ktoś zapukał do drzwi to Matylda poszła odfożyć MAeridian zaczął się kręcić i warcześ zeskoczył mi z kolan i pobiegł do drzwi ruszyłam za nim. Okazało się że wraz z dziewczyną nawiasem móiąc o nie przeciętnej urodzie przybył dziwny  mężczyzna
-Meridian nie wolno- uff... w ostatniej chwili psa zdążyła powstrzymać Mati 
-chyba mnie nie lubi -odparł ten facet pokazując paskudnie żółte zemby a potem odszedł 
Po tym jak Kinnat opowiedziała o tym facecie i wyjaśiła co ontu tak właściwie robił znowu przeszliśmy do opowiadaniu o sobie 
-A ty nic nam nie powiesz- powiedział Al z bardzo ładnym uśmiechem 
-Ja w sumie nie lubie o sobie mówić -przyznałam z nie smakiem 
-Każdy coś powiedział dalej mów-odparła Arielka 
-Ok.. więc może zaczne od tego że.. przeniosłam się tu do dworku mojej babci która zmarła jak miałam 6 lat dała mi klucz bo powiedziała że się przyda cztery lata po tym jak zmarła babcia zmarła też moja mama...-dotknełam wisiorka czując że naprawdę będę zaraz płakać Meridian przysunął się tak aby mogła go głaskać -potem mój tatuś i.. i..-w tym momencie spostrzegłam że po moich policzkach spływają łzy a ja sama mam trudności z mówieniem... rozpłakałam się na dobre ostatnie co zobaczyłam zanim zakryłam oczy to zatroskana mina Ala poczułam ciepło jego ręki na ramieniu i Mati która wstaje...w tym momencie w mieszkaniu kaptorka było słychać tylko ciche skamlenie Meridiana i mój płacz....

niedziela, 2 lutego 2014

Matylda- ciąg dalszy opowieści

Dostałam telefon od Kinnat.. Wcześniej rozmawiałam z nią przez skype i bardzo się polubiłyśmy.
-Słuchajcie, zaraz przyjdzie jeszcze jedna dziewczyna- Kinnat. To na razie chyba wszyscy, z którymi pisałam, choć może jeszcze ktoś to przeczyta.- powiedziałam i wróciłam do kręgu ludzi siedzących wokół stołu.- To na kim skończyliśmy?
-Teraz mówiłem ja- Powiedział Al. Zaintrygowała mnie jego historia. Była taka niezwykła. Rozmawialiśmy dalej. Kolejna osoba opowiedziała swoje dzieje. Potem usłyszeliśmy dzwonek. Rzuciłam się otworzyć drzwi. Stała w nich Kinnat i jakiś mężczyzna. Nie wydawał mi się zbyt miły.
-Hej, przepraszam za spóźnienie. Polskie koleje zapraszają.- rzuciła sarkastycznie. Zaśmiałam się nieśmiało spoglądając na jej towarzysza. Za moimi plecami zawarczał pies. Wyskoczył by ugryźć mężczyznę ale zdążyłam go złapać.
-Oh chyba mnie nie lubi- powiedział ze śmiechem.- Może jednak pójdę bo jeszcze coś się stanie.- dodał widząc Ariel przechodzącą za mną. Zszedł pospiesznym krokiem po schodach.
-Kto to był?- zapytałam Kinnat.
-Nie wiem. Spotkałam go pod mostem. Mówił, że też się spóźnił na spotkanie.- nie wydawał mi się podobny do żadnego baśniowego bohatera. Przynajmniej nie do dobrego. Wpuściłam dziewczynę do mieszkania i zaprowadziłam do salonu. Przedstawiłam ją pozostałym i kontynuowaliśmy opowiadanie o sobie wcześniej streściwszy nowo przybyłej swoje przygody.